Pożyczka na konsumpcję kredyt oferty internet


Wszystko wskazuje na koniec ponadrocznego postu w kredytach konsumpcyjnych. Od wielu miesięcy trwają znów promocje pożyczek i kredytów. Banki znów prześcigają się w kuszeniu nas do pożyczenia pieniędzy i wspaniałych zakupów. Np. Eurobank proponuje 189 zł od pożyczonych 10 tys. zł, ale BNP Paribas daje od tej kwoty już tylko 104 zł.  Alior Bank – 22 zł od 1 tys. A mBank udzieli kredytu na wakacje przez internet lub telefon w kilkanaście minut. Z kolei ING Bank Śląski pożyczy nam bez poręczycieli i innych zabezpieczeń nawet kilka tysięcy zł. I tak mnożą się atrakcyjne oferty mające zachęcić nas na kredyt od ręki na zakup np. aparatu cyfrowego, kamery, nawigacji cyfrowej i innych. Wystarczy zarabiać 1500 zł netto lub pozostawać w związku małżeńskim. Taka jest ludzka natura, że trudno się oprzeć tym pokusom.

Jesteśmy w Europie na jednym z pierwszych miejsc w konsumpcji za pożyczone pieniądze. Chociaż od wielu miesięcy wzrost wynagrodzeń został u nas przyhamowany, to konsumpcja wciąż rośnie. Jak podaje Eurostat, średni dla całej Unii udział kredytów  w konsumpcji gospodarstw domowych w zeszłym roku wynosił około 15% i od trzech lat wciąż spada. A w Polsce wynosi on około 17%, co daje nam szóste miejsce, podczas gdy wchodziliśmy do Unii znajdowaliśmy się w drugiej dwudziestce. Wyprzedza nas tylko pięć najbogatszych państw Europy. W strukturze całego zadłużenia Polaków kredyty konsumpcyjne stanowią 27%, podczas gdy w całej Unii to 16%. Tak wysoki procent powinien niepokoić. Nasze prywatne zadłużenia rosną w imponującym tempie. Według NBP, na koniec czerwca tego roku wyniosły one 492 mld zł (bez odsetek od kredytów). Tylko od kwietnia kwota ta wzrosła o 21 mld zł, a w ciągu roku o prawie 50 mld zł. I nie to niepokoi, bo to bardzo dobrze, że wreszcie chcemy lepiej, wygodniej i bardziej komfortowo żyć. Niepokoi fakt, że ludzie nie spłacają zaciągniętych kredytów konsumpcyjnych. Niepokoi to, że banki nie otrzymują już odsetek wartych prawie 36 mld zł i kwota to rośnie 2%, czyli prawie miliard miesięcznie. Bo kredyty konsumpcyjne są ryzykiem dla obu stron i dla konsumenta i dla banku. Dla klientów – bo są znacznie wyżej oprocentowane niż inne kredyty, w wiekszości banków to już ponad 20% rocznie (biorąc pod uwagę rzeczywistą stopę oprocentowania,tzw. RRSO, uwzgledniającą opłaty i prowizje). Dla banków – bo prawie piąta część kwoty tych kredytów nie jest spłacana. Jeśli porówna się to z 2% kredytów hipotecznych (znacznie niżej oprocentowanymi) sytuacja powinna niepokoić. Jeśli dołożymy do tego jeszcze inne zadłużenia przeciętnego Kowalskiego: karty kredytowe i debetowe, karty ratalne, samochodowe czy "chwilówki", to jego zadłużenia wyglądają naprawdę zatrważająco. No cóż trudno nam pogodzić się z faktem, że nasz poziom życia nie dorównuje poziomowi bogatego europejczyka. Dlatego staramy się to sobie zrekompensować zadłużając się. Ale pamiętajmy o swoich możliwościach finansowych. Bo zaciągnięty kredyt od ręki wcześniej czy później będziemy musieli spłacić.

 

Loading...

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Komentarze
    Opcje wyszukiwania kredyty samochodowe
    Cel kredytu
    Rok produkcji
    Cena samochodu PLN
    Kwota kredytu PLN
    Waluta kredytu
    Rodzaj rat
    Okres kredytu miesięcy
    Zaawansowane opcje