- W naszym domu nigdy się nie przelewało, rodzice bardzo ciężko pracowali, aby związać koniec z końcem, a mimo to bywały okresy kiedy nie mieliśmy co do garnka włożyć. Trzy hektary niezbyt żyznej ziemi nie mogły wyżywić naszej ośmioosobowej rodziny. Dlatego zawsze obiecywałem sobie, że kiedy dorosnę nie dopuszczę, aby moja rodzina żyła w takiej biedzie. Niestety marzenia nie zawsze się spełniają. Nie mogłem pójść do liceum czy technikum, bo trzeba było szybko iść do pracy i zacząć zarabiać. Ukończyłem więc tylko samochodówkę, zdobyłem prawo jazdy i rozpocząłem pracę w PKS. Zarabiałem może niezbyt dużo, ale dla mnie wystarczało, a nawet część pieniędzy oddawałem także matce. Po zmianach i reorganizacjach w naszej firmie straciłem pracę i przez jakiś czas byłem bezrobotny. Dorabiałem tu i tak, jeżdżąc często na czarno. Wreszcie miałem dość. Postanowiłem pójść, jak to się wtedy mówiło, na taryfę. Problemem był tylko samochód. Założyłem własną działalność gospodarczą i zacząłem starć się o kredyt, ale jak się to mówi, nie miałem wystarczających zdolności kredytowych. Byłem załamany i myślałem już tylko o wyjeździe za granicę. Któregoś dnia spotkałem znajomego taksówkarza, który doradził mi jak zdobyć auto i jak wejść do korporacji taksówkowej, w której on również jeździł. Doradził mi leasing samochodów osobowych i wstawił się za mną w kierownictwie korporacji. Pamiętam, że kiedy poszedłem po raz pierwszy na rozmowy z firmą, która prowadziła leasing samochodów osobowych myślałem, że nic z tego nie będzie, ale doszliśmy do porozumienia. Na początek wziąłem w leasing auto używane, tak było taniej i na początek taki samochód mi wystarczał. Wziąłem „niemca”, ponieważ są to najbardziej wytrzymałe, solidne samochody. Poza tym o części było łatwiej, a serwis w miarę niedrogi. Do korporacji też mnie za wstawiennictwem znajomego przyjęli. Wreszcie mogłem powiedzieć, że stanąłem na własne nogi. Po 3 latach – leasing samochodów osobowych daje takie możliwości – wziąłem w ten sam sposób nowy samochód, którym jeżdżę do dnia dzisiejszego. Czasami sobie myślę, że miałem szczęście, mam samochód, który po wygaśnięciu umowy leasingowej wykupiłem, dobrą pracę, która może nie przynosi mi kokosów ale mnie wystarczają te pieniądze i tylko nie mam rodziny. Tak jakoś wyszło, że w tych poszukiwaniach nie znalazłem swojej drugiej połowy. Jestem jednak z natury upartym człowiekiem, więc skoro mam już fundament w postaci zaplecza finansowego, z pewnością założę też rodzinę. Szkoda, że w leasing nie można wziąc też żony, bo to i kłopot z poszukiwaniami byłby mniejszy i zawsze można byłoby ją oddać. A tak poważnie, to leasing samochodów osobowych pomógł mi w realizacji moich planach materialnych. O resztę zadbam sam – opowiedział swą historię jeden z taksówkarzy.