- Od kiedy pamiętam zawsze marzyłem o medycynie. Jeszcze jako dziecko często bawiliśmy się z kolegami w szpital i lekarzy, w podstawówce moja pasja wcale nie minęła, a po liceum dostałem się na medycynę za pierwszym podejściem, co zapewniam nie było sprawą łatwą. Po studiach jak wiadomo, staż, a później praca w peryferyjnym szpitaliku. Nie narzekałem jednak, ponieważ kochałem swoją pracę i w zasadzie było mi obojętne w jakim mieście i w jakim szpitalu będę pracować. Jednakże nie ukrywam, że chciałem się też rozwijać, uczyć się, zdobywać kolejne etapy wiedzy. Nie było łatwo wystartować z prowincjonalnego szpitala, ale w końcu udało mi się zrobić specjalizację z chirurgii. Po jakimś czasie zrobiłem drugi stopień i zaproponowano mi etat w szpitalu w o wiele większym mieście niż w którym dotychczas pracowałem. Nie zastanawiałem się ani chwili, ponieważ była to dla mnie szansa. A nikt mi nie powie, że kariera, jaka by ona nie była, nie jest dla człowieka ważna. W szpitalu tym przepracowałem 10 lat, ale wiadomo jakie czasy przyszły na służbę zdrowia. Przez wiele lat nikt nie ma pomysłu na jej uzdrowienie i pewnie jeszcze długo nie będzie miał. Zresztą podobna sytuacja jest nie tylko w branży medycznej. Dlatego zdecydowałem się na prywatna praktykę, ale taką z prawdziwego zdarzenia, ponieważ wcześniej już prowadziłem swój prywatny gabinet lekarski. Tym razem wspólnie z kolegą postanowiliśmy otworzyć niepubliczną przychodnie lekarzy rodzinnych. Oczywiście, aby to móc to zrobić potrzebne są pieniądze. Część mieliśmy własnych, pozostałe planowaliśmy pożyczyć w banku. W trakcie poszukiwań, zostaliśmy przez znajomego namówieni na leasing dla lekarzy. Była to dla nas nowość, ale postanowiliśmy tę drogę sprawdzić. Przeprowadziliśmy dokładną analizę za i przeciw i wyszło nam, że leasing dla lekarzy będzie w naszej sytuacji najkorzystniejszym rozwiązaniem. Przejrzeliśmy oferty i już przy pierwszej rozmowie z firmą leasingową doszło między nami do porozumienia. Otrzymaliśmy nie tylko cały niezbędny do takiej działalności sprzęt, ale równiez wynegocjowaliśmy naprawdę dobre warunki. Powiem tylko, że bardzo odpowiadały nam uproszczone procedury euromed. To znaczy firma zażądała od nas tylko takich dokumentów jak: regon, nip, wpis do izby lekarskiej, wpis do ewidencji działalności gospodarczej, dowód osobisty oraz umowę spółki, ale tylko w przypadku spółki cywilnej. I to wszystkie dokumenty jakich od nas zażądano. Aby przekonać leasingodawcę do siebie przedstawiliśmy nas pomysł na biznes i uzyskaliśmy pełna akceptację. Firma zaproponowała nam leasing operacyjny dla sprzetu medycznego z 22% vatem oraz kapitałowy dla sprzętu z 7% vatem. Dlaczego taki podział, a nie inny? Nie wdając się w szczegóły były to najkorzystniejsze dla nas rozwiązania i dlatego tę umowę już na drugi dzień podpisaliśmy – wspomina szef prywatnej poradni rodzinnej.